Kim Dzong Nam
Wiadomości

Kim Dzong Nam przed śmiercią spotkał się z obywatelem USA

Kolejne fakty wychodzą na jaw podczas procesu o zabójstwo Kim Dzong Nama. Przyrodni brat Kim Dzong Una miał spotkać się na kilka dni przed śmiercią z obywatelem USA koreańskiego pochodzenia.

Główny oficer śledczy policji Wan Azirul Nizam Che Wan Aziz zeznał w poniedziałek przed sądem, że Kim poleciał z Makau do Kuala Lumput 6 lutego, a dwa dni później udał się na wyspę Langkawi. 9 lutego w hotelu na wyspie spotkał się w nieznanym celu z obywatelem USA koreańskiego pochodzenia. Tego też dnia, według śledczych, po raz ostatni użyty został laptop Kim Dzong Nama oraz podłączono do niego pendrive. 12 lutego, dzień przed śmiercią, Kim wrócił do Kuala Limpur.

wyspa Langkawi na zachodnim wybrzeżu Malezji
wyspa Langkawi na zachodnim wybrzeżu Malezji

 

Nie wiadomo nic o mężczyźnie, z którym spotkał się Kim. Według japońskiej gazety Asahi Shimbun był to agent wywiadu USA. 9 lutego mężczyźni mieli wejść do apartamentu hotelowego około godziny 13.00 i opuścić go około 15.00.

Jak podaje Reuters, podczas zeznań policjant często zasłaniał się niepamięcią. Nie mógł między innymi podać nazwy hotelu, w którym przebywał Kim Dzong Nam oraz nie pamiętał, na jakie nazwisko został zarezerwowany pokój w hotelu.

Kim Dzong Nam, nieślubny syn Kim Dzong Ila, został zabity na lotnisku w Kuala Lumpur 13 lutego ubiegłego roku. W plecaku, który miał przy sobie w momencie śmierci, znaleziono 138 000 USD w gotówce.

W trwającym przed malezyjskim sądem procesie na ławie oskarżonych zasiadają dwie kobiety. Indonezyjka Siti Aisyah i Wietnamka Doan Thi Huong nie przyznają się do winy. Oskarżono je o współpracę z czterema nieznanymi z imienia i nazwiska mężczyznami z KRLD w celu zabicie Kim Dzong Nama. Według prokuratury miały wetrzeć w twarz ofiary silnie trujący gaz bojowy VX.

Według obrony kobiety był przekonane, że biorą udział w ukrytej kamerze i nie znały pochodzenia substancji. W przypadku udowodnienia winy, grozi im kara śmierci.

 

źródło reuters, nbcnews, asahi / zdjęcie malaysian police, carto, Reuters Photo, 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.